Kreatywności można się nauczyć

Blog graficzny

Chodziłam do szkoły muzycznej od siódmego roku życia. Jako dziecko pragnęłam grać na skrzypcach. Pamiętam, jak głaskałam ślimaka od skrzypiec i czule do niego mówiłam: "Ślimaczku kochany"; całowałam instrument... Początkowo bardzo cieszyłam się dźwiękiem.
Niestety szkoła, mozolna nauka w dzieciństwie i ćwiczenie warsztatu, często narzucone w sposób bezmyślny, bezrefleksyjny, spowodowały, że straciłam pierwotną pasję. Szkoła dość szybko zamknęłam mnie na miłość do muzyki. Musiałam tę pasję, uczucie oraz radość tworzenia wyzwolić w sobie na nowo później, w dorosłym życiu. Pracowałam nad tym samodzielnie, w sposób intuicyjny.

Dzisiaj, gdy obserwuję edukację przedszkolną stwierdzam, że ten rodzaj edukacji może powodować zanik kreatywności u dzieci. Wystarczy sięgnąć do podręcznika, gdzie roi się od zadań typu "pokoloruj obrazek". Moje dziecko siada do takiego zadania i mówi: "ale mamusiu, ja wolę narysować swój obrazek", I teraz cytuję Irmę w pełni: "Ja chcę narysować tak jak mi się podoba, to co mam w głowie. Przecież można rysować jak się chce i nie trzeba robić to, co inni. Rysuje się na przykład coś co jest w wyobraźni, na przykład kolory. Możesz przecież narysować co tylko chcesz, bo taka jest już wyobraźnia".

Dzisiejsza szkoła jest zaprzeczeniem kreatywności, nagradza posłuszeństwo, a kreatywność tłumi. Trzeba robić to, co inni, według narzuconych (nie wiadomo skąd) schematów myślowych, podług linijki i nie wyróżniać się zanadto. Tak działa system współczesnego szkolnictwa i edukacji przedszkolnej od lat. A przecież umiejętność twórczego myślenia pomaga w prawdziwym życiu zawodowym, artystycznym, ale też rodzinnym.
Na szczęście istnieją nauczyciele z pasją, z powołaniem i takich się powinno wspierać, w poszukiwaniu lepszej przyszłości dla naszych pociech.

Podobno kreatywności można się nauczyć. Uważam, że pomaga w tym muzyka (słuchana spontanicznie) od najwcześniejszego dzieciństwa. Pozwólmy dzieciom spontanicznie słuchać i wydawać dźwięki; pozwólmy rozwijać ich nietypowe zainteresowania i pomysły. Wyjdźmy z pudełka narzuconych ram. Szkoła ocenia, szkoła uczy, że błąd to porażka. A przecież każdy człowiek ma prawo do pomyłki. Ten, który się myli i szuka rozwiązań, uczy się na własnych (a najlepiej na cudzych) błędach.
Lubię podziwiać małe dzieci, zanim pójdą do szkoły. Uważam, że kreatywności możemy się uczyć właśnie od nich. Nie zabijajmy wrodzonej kreatywności dawaniem telefonu, tabletu, pozwalaniem na gry i straszliwe filmy. Nie ma tam miejsca na wyobraźnię. To w większej mierze prasowaczka dla mózgu.

Niedawno usłyszałam ,że córeczka nie jest grzeczna, ponieważ nie słucha nakazu pt. "idziemy głowa za głową", tylko chwyta za rękę swoją koleżankę i tak chce maszerować ze stołówki. A przecież "masz stać w jednym rzędzie". Dlaczego? "Bo tak jest ustalone i już".

Wewnętrzny świat można zbudować poprzez słuchanie muzyki, kontemplację sztuk, poprzez teatr i teatrzyk dla dzieci, taniec, sztuki plastyczne... Czy mamy do tego dostęp w naszych szkołach, w takiej mierze, w jakiej jest to potrzebne?
Na szczęście u nas od czasu do czasu przyjeżdża do zerówki grupa aktorów z krótkim występem, po którym dzieci opowiadają o wrażeniach jeszcze bardzo długo.

Stawianie na "grzeczność" i tłumienie spontaniczności to nie tylko zabijanie kreatywności, ale i kierunek myślenia, którego jestem przeciwnikiem. Oto, co na temat tego systemu ma do powiedzenia moja sześcioletnie córka:
"Ja lubię wymyślanie nowych historii, żeby dzieci mogły na przykład coś sobie narysować bez liter czy tam napisać jak są już starsze. Same mogą wymyślić jakąś historię na przykład o kotku czy o piesku. Mogą sobie policzyć, żeby też polubić matematykę. I narysować swój rysunek, swoją pierwszą historię. Dobra jest też zabawa w chowanego, a nie jakieś niefajne gry, od których nie da się zrobić to co jest prawdziwe. Przyroda jest ważna, a nie na przykład jakaś brzydka komórka. I tak sobie gra gra gra - mi nie daje - i nie da się nic zrobić! I to wcale nie jest dobry obraz, to jest jakaś wyobraźnia niefajna, od której w mózgu robi się sałata zwykła, siano w głowie."

.

Miłego tygodnia, Kochani. Wkrótce na naszej stronie słuchowisko świąteczne "Mimi i Święta"!

(wygrała okładka kolorowa, ale ta też jest urzekająca - Laura Rumi - dziękuję).

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuj Więcej informacji Odrzuć